Podkład Revlon ColorStay do cery suchej i normalnej.


Ostatnio prezentowałam Wam podkład L'oreal Infallible 24-H Matte, który nie przypadł mi do gustu. Był zbyt oporny do współpracy, ciemniał i zbyt mocno matowił moją cerę, która w odwecie zaczęła wytwarzać dwa razy więcej sebum. Dzisiaj przychodzę do Was z podkładem z podobnej półki cenowej, ale jeśli chodzi o jego działanie - jest to zupełnie inna bajka niż wyżej wspomniany Infallible. Mowa tu o, zapewne wszystkim znanym, podkładzie Revlon ColorStay. Jak się sprawdził? Zapraszam do lektury.

Revlon ColorStay to mocno kryjący podkład, który zapewnia trwały, wytrzymały i nieskazitelny makijaż przez 24H. Nie ściera się, nie brudzi ubrań, nie wchodzi w zmarszczki mimiczne, jednocześnie dobrze nawilżając i kojąc skórę twarzy. Lekka formuła SoftFlex sprawia, że podkład dobrze się rozprowadza, nie tworząc przy tym smug.  Revlon ColorStay idealnie stapia się z cerą, nie podkreśla suchych skórek, nie łuszczy skóry twarzy, nie tworzy efektu maski. Zawiera filtry przeciwsłoneczne, chroniąc twarz przed szkodliwymi promieniami słońca. Ogromna gama kolorystyczna, pozwala na dobranie idealnego dla siebie odcienia. Jego mocno kryjąca formuła pozwala na ukrycie nawet dużych zmian skórnych, takich jak: trądzik, naczynka, przebarwienia, czy blizny. Dostępny w stacjonarnych drogeriach: Rossmann, Hebe, Douglas; Dostać go można również w drogeriach internetowych.

Moja opinia: Kupując ten podkład, postawiłam na wersję dla skóry suchej i normalnej. Podkłady matujące powodowały bowiem większe wydzielanie sebum, skóra się buntowała. Obawiałam się nieco, że podkład nawilżający będzie dla mnie zbyt ciężki,  jednak nic bardziej mylnego. Jego trwałość naprawdę mnie zaskoczyła. Zagruntowany pudrem, wytrzymuje cały dzień, a moja twarz wcale się nie świeci. Oczywiście obiecane przez producenta 24H są lekko na wyrost, u mnie produkt wytrzymuje nienaruszony ok 9 godzin. Później zaczyna się lekko wycierać w strefie T. Jeśli chodzi o krycie, również jestem mile zaskoczona. Wszelkie zaczerwienienia, czy wypryski zastają zakamuflowane. Podkład nie uczulił mnie, nie podrażnił i, co najważniejsze, nie zapchał. Jeśli chodzi i odcień kosmetyku, tutaj naprawdę jest w czym wybierać. Ja postawiłam na odcień 180 Sand Beige.  Jego konsystencja jest dość lekka, co nie znaczy, że nie można sobie nim zrobić krzywdy. Mnie najlepiej nakłada się go gąbeczką, a w miejscach, gdzie potrzebuję więcej krycia, lubię wklepać go palcem. Jeśli chodzi o pędzel, podkład również dobrze się nakłada, ale nie stapia się ze skórą tak jak w przypadku gąbeczki. Ma oczywiście swoje minusy (nie ma produktów idealnych ;) ) Po pierwsze - brak pompeczki lub innego dozownika. Wylewamy podkład na rękę ze szklanej buteleczki, co często może skutkować przelaniem i marnowaniem produktu. Po drugie - zapach. Nie jest to podkład perfumowany, i niby woń powinna być neutralna, a jednak jest w nim coś, co mnie drażni. Po trzecie - cena. W drogeriach cena tegoż produktu waha się od 65-70 zł/30 ml. Oczywiście znacznie taniej złapiecie go na internetowych drogeriach, czy w outletach kosmetycznych.


Podsumowując: Ja bardzo polubiłam ten podkład, świetnie sprawdza się w sytuacji, gdy nasza cera potrzebuje większego krycia. Będzie również przydatny na wszelkich imprezach, na przykład weselu. Jego trwałość pozwoli Wam się cieszyć makijażem całą noc, bez poprawek.

Która z Was ma? Lubicie ten podkład? Jaki jest Wasz ulubiony podkład do zadań specjalnych?

30 komentarzy:

  1. bardzo fajnie wyglada na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedni odcień wygląda bardzo naturalnie, mimo tego, że podkład do najlżejszych nie należy :-)

      Usuń
  2. Miałam do mieszanej i był spoko.

    OdpowiedzUsuń
  3. nigdy go nie miałam,ale coraz bardziej przekonuję się do niego i chcę go kupić. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda ładnie, jednak dla mnie za drogi :) poszukam koloru w drogerii, a podkładu w Internecie. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na internetowych drogeriach dostaniesz go już za niecałe 30 zł :-)

      Usuń
  5. Ja też uwielbiam Revlon ColorStay, ale do cery mieszanej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. używam revlonu w wersji dla skóry tłustej i mieszanej:) polubiłam ten podkład jeszcze bardziej, gdy kupiłam pędzel do podkładów, bo nim nałożony lepiej kryje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę gąbeczką, pędzlem mam właśnie wrażenie, że bardziej go widać na twarzy :) ale masz racje, wówczas krycie jest większe :)

      Usuń
  7. nigdy nie miałam, bo nie potrzebuję dużego krycia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę :) mnie ostatnio robi się na twarzy archipelag (zresztą jak widać) więc sięgam po takie produkty :)

      Usuń
  8. Miałam go jakiś czas temu i najbardziej odpowiadała mi wersja do suchej cery, choć, tak jak Ty mam mieszana. Ale ten do suchej skory nie wysusza i tez bardzo dobrze się prezentuje, co widać właśnie na Twoich zdjęciach. Niezły podkład, pewnie za jakiś czas znowu do niego wrócę. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja stosowałam i często do niego wracam, baaardzo lubie! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Całkiem ładnie wygląda :) Warto kiedyś wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja raczej wybieram lżejsze podkłady, ale ten ma wiele fanek, u ciebie wygląda bardzo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze podkład idealny dla mnie, szczególnie że zakrywa zaczerwienienia. Ładnie wygląda na buzi, tylko ta cena odstrasza ;/

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam go i się sprawdził ;) zapraszam do obserwacji pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. kiedyś byłam zakochana w tym podkładzie, zużyłam kilka butelek.

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetnie zaprezentowałaś ten podkład. Bardzo lubię takie rzeczowe recenzje wraz ze zdjęciem, na którym można zobaczy efekt, jaki daje konkretny kosmetyk:) Jestem zachwycona Twoim blogiem:)

    OdpowiedzUsuń
  16. ColorStay mi kolorami niestety nie podpasował :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Według mnie to jeden z najlepszych podkładów, jaki można kupić. Duży plus za krycie i za wytrzymałość :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Szczerze Ci przyznam, że nie lubię tak ciężkich podkładów. CS nigdy nie miałam natomiast mam jego młodszego brata czyli nearly naked. Krycie ma średnie lecz jest lekki i tak jak ten co pokazujesz nie ma pompki co dla mnie jest ogromnym minusem.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedyś, bardzo dawno temu miałam go w wersji do skóry mieszanej i tłustej i mimo źle dobranego, za ciemnego koloru bardzo go lubiłam :) Jak wykorzystam azjatycki krem bb i podkład max factor, które aktualnie posiadam, to pewnie do niego wrócę i tym razem też wezmę wersję do skóry suchej i normalnej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo azjatyckie kremy BB są super, sama mam na nie wielką ochotę :)

      Usuń
  20. Wypróbuję go zapewne zimą :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Muszę go wreszcie wypróbować :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Słyszałam naprawdę wiele dobrego o tym podkładzie i widzę, że ślicznie wygląda na buźce. :) Rzeczywiście brak dozownika to słaba sprawa, trochę mnie nawet dziwi, no ale za taki ładny efekt jest to do przeżycia. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo ładnie u Ciebie wygląda ; ) Ja testowałam tylko wersję do skóry mieszanej i tłustej i bardzo go lubiłam, ale niestety przy częstszym noszeniu moja cera się buntowała..a szkoda, bo ładnie wyglądał i długo się utrzymywał ; )

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam go, ja używam wersji do skóry tłustej i mieszanej, lepszego nie znalazłam. Jeśli chodzi o cenę to polecam kupować w sklepach internetowych, jest dużo taniej

    OdpowiedzUsuń