#1 projekt denko, miesiąc maj


Witajcie! Dziś przygotowałam dla Wam pierwszy projekt denko. Sama uwielbiam takie posty, więc postanowiłam również i ja napisać w skrócie na co warto zwrócić uwagę podczas zakupów, a co lepiej omijać szerokim łukiem. Moje denko jest wprawdzie mało imponujące, ale kosmetyki zużywam dość wolno, ponieważ ciągle kupuje nowe, stare odstawiając na bok. Ciekawych zapraszam dalej ...


Nie - nie kupię ponownie
wer - mam mieszane uczucia
nue - kupię ponownie



L'oreal Elseve Color-Vive szampon ochronny do włosów farbowanych - nie zauważyłam spektakularnej ochrony moich farbowanych włosów, szampon nie plątał włosów, dobrze nawilżał, ale jednocześnie bardzo je obciążał. U mnie się nie sprawdził.
Nivea straight&gloss odżywka prostująca włosy - lubię ją za to, że wygładza włosy i sprawia, że się nie puszą. Poza tym zapach jest bardzo przyjemny.
Gliss Kur Ultimate Oil Elixir odżywka - sięgałam po nią często zaraz po farbowaniu włosów, aby je odżywić. Kosmetyk jest bardzo mocno nawilżający i poprawia kondycję włosów. 
Avon Planet Spa Luxuriously Refining - maska odżywcza z ekstraktem z czarnego kawioru - mocno nawilżająca maska, którą stosuje się raz w tygodniu. Wygładza włosy, poprawia wygląd końcówek, ale jak dla mnie zapach jest dość nieprzyjemny i ciężko mi go nawet opisać. Na drugim miejscu w składzie ma alkohol.



Avon Advance Techniques Protect - spray chroniący włosy przed wysoką temperaturą. Mój ulubieniec jeśli chodzi o ochronę kosmyków. Po spryskaniu ujarzmia włosy, sprawiając, że lepiej się układają.
Gliss Kur Hair Repair - odżywka w sprayu dodająca objętości. Kiedy chodziłam na basen, była dla mnie wybawieniem, dzięki niej łatwo rozczesywałam splątane kosmyki. Pięknie pachnie, niestety powodowała też, że moje włosy szybko się przetłuszczały, nie dodawała oczywiście objętości. 
Schwarzkopf Taft Ultra Hair Lacquer - mocny lakier utrwalający do włosów. Okropny produkt, który, owszem, utrwala, ale jednocześnie robi na głowie hełm. Skleja  i obciąża włosy. 



AA płyn micerlany + peeling do demakijażu twarzy 2w1 cera mieszana. Wprawdzie mało miał wspólnego z peelingiem, ale dobrze radził sobie z makijażem. Nie podrażniał skóry i rzeczywiście ograniczył świecenie się strefy T. 
Avon Natura żel do mycia twarzy o zapachu zielonego ogórka. Całkiem dobrze radził sobie z myciem,  odświeżał cerę i nie powodował uczucia ściągnięcia. Niestety nie przypadł mi do gustu zapach, na początku używania również mnie nieco podrażniał. 
Nivea Aqua Effect odświeżający krem na dzień z filtrem UV. Dobrze się sprawdził pod makijaż, nawilżał skórę, nie podrażniał i miał piękny zapach, typowy dla produktów Nivea.
Garnier Hydra Adapt 24h nawilżenia dynamizujący żel-krem na dzień i noc. Moje małe odkrycie, które pokochałam. Leciutki krem, który stosowałam na noc. Mimo swojej żelowej konsystencji świetnie nawilżał, ale nie obciążał skóry, dzięki czemu rano twarz była miękka, ale bez zbędnego filmu. Świetnie sprawdza się również na dzień pod makijaż. 



Adidas Control cool&care dezodorant dla kobiet. Ładny świeży zapach, nie brudził ubrań, nie podrażniał skóry pod pachami. Dla mnie dobry produkt.  
Kolastyna Brązujący Balsam dla ciemnej karnacji. Długo go używałam, ponieważ solo robił smugi. Łączony z innymi balsamami dawał ładny efekt. 
Soraya Piękne Ciało balsam rozświetlająco-nawilżający. Kupiłam go z nadzieją, że nada piękne rozświetlenie mojej opalonej skórze w trakcie lata. Niestety produkt ten to nic innego jak naćkany brokatem balsam, który powoduje, że świecimy się jak choinka na Boże Narodzenie. Jedyny produkt którego nie zużyłam, bo się przeterminował i trafia do kosza.
Tutti Frutti Peeling do ciała - uwielbiam owocowe peelingi, ale akurat ta wersja zapachowa mi nie przypadła do gustu. Zbyt sztuczna jak dla mnie. Ale peeling bardzo fajny, ma dużo drobinek, więc dobrze ściera naskórek.
Ziaja Kozie Mleko mleczko do ciała skóra sucha i normalna. Lubię produkty ziaji i ten mnie nie zawiódł. Zapach może nie każdemu przypaść do gustu, bo jest dość specyficzny, ale mleczko dobrze nawilża i pozostawia skórę gładką. Plus za opakowanie z pompką, bardzo wygodne rozwiązanie. 
Lactacyd Plus płyn do higieny intymnej na podrażnienia i upławy. Dla mnie to nie jest zwykły płyn do higieny intymnej, to istny lek. Łagodzi, odświeża i utrzymuje odpowiednie ph miejsc intymnych. Nie zamienię go na żaden inny. 
Perfecta masło do ciała antycellulitowe - świetnie nawilżające masło do ciała za małe pieniążki. Duże, wydajne opakowanie. Moja wersja zapachowa, czyli pomarańcza i zielona kawa średnio przypadła mi do gustu. Drażnił mój nos ze względu na swoją cierpkość. Ale zapach to kwestia indywidualna. Oczywiście nie ma się co łudzić, że produkt jakkolwiek poradzi sobie z cellulitem.



Synergen antybakteryjny korektor do twarzy w sztyfcie. Doceniam go, gdy na twarzy pojawi się niespodzianka, matuje buzię i ładnie kryje nawet spore niedoskonałości. Kosztuje grosze, więc warto go wypróbować. Dostępny w Rossmann. 
Essence Stay all day podkład kryjący - poleciła mi go koleżanka. Dobrze kryje, ujednolica koloryt i ma bardzo wygodne opakowanie z pompką. Niestety sprawdzi się bardziej dla cery suchej, bo na mieszanej powodował świecenie już po dwóch godzinach. 
Maybelline Colossal Volum Express - zapewne znane wszystkim tusze w mocnym żółtym kolorze. Przez dłuższy czas jeden z moich ulubieńców. Długo utrzymuje się na rzęsach, nie skleja i maksymalnie pogrubia. Mimo, że teraz jestem zakochana w tuszu L'oreal VML, to i tak mam do niego sentyment i z pewnością jeszcze nie raz zagości w mojej kosmetyczce. 
Avon Big&Daring Volume Mascara - pogrubiający tusz do rzęs. Miał bardzo grubą szczoteczkę i rzeczywiście dobrze dogadywał się w moimi rzęsami. Niestety świetne efekty daje wyłącznie na początku, później, gdy nieco zgęstnieje, skleja rzęsy.
Avon Ultra Sexy woda toaletowa dla kobiet o kwiatowych nutach. Kupiłam go ze względy na urocze opakowanie. Zapach ładny, ale bardzo ulotny. Nie kupię ponownie. 
Avon Kredka do  Brwi Dark Brown - mój ulubieniec. Przyzwyczaiłam się do malowania brwi tą kredką i póki co nie zamienię jej na żadną inną. Jest miękka, w idealnym dla mnie kolorze i długo pozostaje na brwiach. Jeśli chcesz zobaczyć jaki efekt daje, kliknij TUTAJ


Palmolive Naturals Delicate Care - na koniec samotnik, ale opinia będzie pozytywna. Duże mleczko pod prysznic o pięknym migdałowo-kwiatowym zapachu. Nie wysuszył mojej skóry i starczył mi na bardzo długo. Opakowanie z pompką dodaje mu dużego plusa.


Używałyście kiedyś tych kosmetyków? Czekam na opinie.


46 komentarzy:

  1. tusz Colossal Volum Express to jeden z moich ulubieńców, często do niego wracam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobre denko! :-) Z serii Garniera Hydra Adapt mialam jeden krem do skóry suchej i wrażliwej i bez szału był. :-) Co do tuszu Maybelline wersja wodoodporna jest moją ulubioną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wersja wodoodporna jest bardzo wytrzymała :)

      Usuń
  3. A ja uwielbiam ten zapach z Avonu Ultra Sexy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie, ze Ci odpowiada, jak dla mnie zbyt mało trwały :)

      Usuń
  4. a mnie się podobają kwiaty w tle kosmetyków:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dużo tych skończonych produktów!
    Lubię tę (i w sumie nie tylko tę) odżywkę z Gliss Kura. Aż jestem zdziwiona, że ten szampon z Elseve tak nie służył Twoim włosom, ja go uwielbiam. Podobnie jak Ty jestem zadowolona z tego tuszu z Maybelline :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szampon niestety obciążył zbytnio :)

      Usuń
  6. Dużo produktów w tym denku, ja raczej tyle nie zużywam w miesiąc ;) Planet Spa z kawiorem też mam i mam mega mieszane uczucia co do niej. Raz ładnie układały mi się po niej włosy, raz nie, heh :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tusz Colossal Volum Express to jeden z moich ulubieńców, który obecnie stosuję. Jednak jest na wykończeniu. Miałam również podkład z Essence, ale nie nadawał się do mojej skóry - świeciła się po 2-3 godzinach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, podkład jest z tych nawilżających. Zwolenniczki znajdzie wśród posiadaczek suchej cery :)

      Usuń
  8. O tak tusze z Maybelline to i moi ulubieńce. Uwielbiam też peelingi z Tutti Frutti i w sumie większość produktów tej linii. Aktualnie mam gruszkę z żurawiną, wydaje mi się, że ma mniej chemiczny zapach niż malina & jeżyna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo gruszki z żurawiną jeszcze nie widziałam, muszę się rozejrzeć :)

      Usuń
  9. Całkiem duże to denko :) Z tych kosmetyków miałam tylko peeling, ale w wersji czerwonej i sprawdzał się bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. spore denko :) miałam tylko balsam z sorai ale ten który miał nadawać delikatny efekt brązujący i podtrzymywać opaleniznę letnią, ale oprócz nawilżania nie robił nic specjalnie ciekawego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakaś słaba ta linia najwidoczniej :)

      Usuń
  11. Fajne produkty, miałam ten balsam z Kolastyny i korektor ale jest dla mnie o wiele za ciemny ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety korektor ma jedną wadę - tylko trzy odcienie do wyboru :)

      Usuń
  12. O rajku jaka wielka ilość ;)) ja mam też wolne tempo zużywania kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. super denko :)
    ja z avonu nie moge niestety nic do wlosow stosowac :( od razu wychodzi mi lupież :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że skład tych kosmetyków tak działa niekorzystnie. Mnie np. przeraził alkohol już na drugim miejscu, nie używałam więc odżywki blisko skalpu, bo bałam się, że źle zareaguje :)

      Usuń
  14. Z lakieru do włosów też nie byłam zadowolona. Słabo działał na włosach. Sklejał i bardzo obciążał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ta wersja granatowa jest straszna :(

      Usuń
  15. krem nivea stosuje codziennie, nie zamienię go na inny :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ogromne denko :D Ja też właśnie wykańczam Colossala ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. to masełko z perfecty też znalazło się w moim denku:)

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja bardzo lubię zapach tego żelu do twarzy z Avonu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Spore denko ;) U mnie Colossal już prawie wykończony :) I również skusiłam się na te perfumy z Avon ze względu na flakonik :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Spore to twoje denko! Miałam okazję wypróbować trochę w/w produktów i zgadzam się z twoimi opiniami :)

    http://kn-fashionlovers.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. zgadzam się co do tuszy-Colossal bardzo lubię,a Big Daring po czasie skleja rzęsy-u mnie dosyć szybko....

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetne denko! :) 100 lat temu używałam podkładu z Essence, pamiętam że bardzo ładnie wyglądał na buzi :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Spore denko :) Ciekawi mnie jak sprawdziłby się u mnie podkład z Essence...

    OdpowiedzUsuń
  24. Sporo tego, gratuluję zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam ten Palmolive, chociaż inną wersję zapachową i bardzo go lubię! :) Jest wydajny, praktyczny i tak jak piszesz nie wysusza :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo lubię to Kozie Mleko z Ziai!:))

    www.beclassybyk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetny post!

    Bardzo lubię odzywkę w sprayu Gliss Kur i stosuję ją właśnie, głównie po basenie:)
    Zaciekawiłaś mnie odżywką Gliss Kur, którą polecasz.
    Bardzo lubię Tusz Collosal i mam miłe wspomnienia z podkładu Stay All day (choć dla mnie był bardzo ciężki).

    OdpowiedzUsuń
  28. Ah sporo tego :D Chyba się skuszę na korektor Synergen :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Spore denko :)
    Też nie lubię szamponu z L'oreal, a tusz z Maybelline uwielbiam :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  30. U mnie podkład z Essence w ogóle sie nie sprawdził ;/

    OdpowiedzUsuń